Królik z frytkami


Ten królik to już raz był obecny. Rodzicielka była tak dobra, że postarała się abyśmy mieli obiad na dzień następny. Wystarczyło obrać go z kości, odgrzać, przygotować frytki i jarzynki, posypać całość koperkiem i… obiad jak marzenie. I to niewielkim kosztem i wysiłkiem.

Królik, podobnie jak we wcześniejszym wpisie, był niezwykle smaczny. Swoją drogą to jaki miał być? Musiał być smaczny, nie miał wyjścia. Tak sobie myślę, że chętnie bym się jeszcze z nim zaprzyjaźnił. Niestety. W chwili obecnej nie jest to możliwe. Brak królików w pobliżu.




Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www