Piec, który zmienił moje życie

Jeszcze kilka dni temu byłem szczęśliwy. Żyłem sobie w błogiej nieświadomości. Co prawda marzyłem o prawdziwym piecu do pizzy. No ale wiecie – nie ma miejsca na niego w zwykłym mieszkaniu, nawet na balkonie by się nie zmieścił. Myślałem, że może kiedyś uda mi się takowy wybudować. Kiedyś… Słowo klucz.

pizza jeszcze w wersji piekarnikowej

Mój stan szczęścia został brutalnie zniszczony przez jeden, wydawać by się mogło mało znaczący link. Link, który zmienił moje życie. Link, który prowadził prosto do domowego pieca do wypieku pizzy. Wiedziałem jedno – muszę go mieć. I choć jak pisałem, jeszcze tydzień wcześniej nie miałem pojęcia o istnieniu tego produktu, nagle nie wyobrażałem sobie życia bez niego.

Opierniczyłem Oli za podesłanie mi tego linka. Przeszukałem sieć w poszukiwaniu opinii, skontaktowałem się ze sklepem – swoją drogą niezwykle profesjonalne podejście do klienta – i… zamówiłem piec.

Teraz czekam aż kurier postanowi go przynieść. Mam tylko nadzieję, że nie będzie po drodze go testował, bo my chcemy go przetestować. Zatem witaj rozpusto. Witaj prawdziwa pizzo. Będzie się działo. A dokładniej piekło!



Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www