Stekiem go, stekiem!

Tak się jakoś złożyło, że zostałem zmuszony do kupna, przygotowania i zjedzenia steku. No i jeszcze musiałem opisać swoje wrażenia. Czasem tak bywa i człowiek zmuszony jest się poświęcić. Nawet ja.

Jednak jeśli chodzi o jedzenie to muszę powiedzieć, że poświęcanie przychodzi mi z pewną taką… łatwością. Dzięki temu, mogę napisać, iż obżarłem się jak przysłowiowa norka 🙂 Steki były doskonałe. Co prawda ten cienki (z rostbefu) był taki sobie, lecz ten grubszy (z antrykotu)… Niebo w paszczy.

Zdjęć miało nie być, ale walczyłem dzielnie!

steki

Tutaj widać dwa steki, na pierwszym planie ten smaczniejszy

usmażone steki

widok z góry, na nóż nie patrzymy

Było pysznie.



Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www