Viva Italia!

Koniec języka za przewodnika – to powiedzenie doskonale oddaje klimat naszych podróży, choć w kontekście zgoła innym od powszechnie znanego. Chodzi bowiem o różne zakątki świata, do których prowadzi nas ciekawy wrażeń smakowych język.

Tym razem wybraliśmy się do Włoch, a dokładniej do Rzymu. Podróż była raczej krótka, ale nie przeszkodziło to nam w realizacji naszej wspólnej pasji czyli odkrywaniu smaków. Znaleźliśmy się przecież w kulinarnym raju.

Póki co zdjęcia naszego typowego włoskiego śniadania, na które koniecznie musiało składać się między innymi chrupiące pieczywo i mozzarella di bufala czyli mozzarella z bawolego mleka, moja wielka miłość, którą w Polsce tak ciężko kupić (nad czym ubolewam, bo smak ma niepowtarzalny), pomidory i włoskie salami. Mmmm, pycha. 🙂

wspaniała mozzarella

wspaniała to ta wędlina była – michaniu

masło nie było zbyt dobre, zdecydowanie lepszym pomysłem była oliwa z oliwek

nasz klasyczny włoski zestaw śniadaniowy

A już niedługo zdradzimy Wam tajemnicę gdzie jest najlepsza kawa w Rzymie i najwspanialsze lody, których smak warty jest porzucenia każdej diety.

I to wielokrotnego jej porzucenia, bo wielokrotnie porzucaliśmy dietę. Wszystko to ku chwale bloga i pamięci potomnym. Bo jak inaczej uzasadnić zwykłe łakomstwo?

Kursywą wtrącał się oczywiście Michaniu



Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www